6 lutego 2017

Analfabetyzm energetyczny Polski.

Cześć. Dawno nie pisałam do Was coś bardziej konkretniejszego, za co wszystkich przepraszam. Dzisiaj nasunął mi się dosyć ciekawy temat, który każdy z Nas powinien przeczytać i wiedzieć o co w Nim chodzi, aby na przyszłość nie wyjść na głupa. A dlaczego? 

Bowiem Polskie rodziny wydają na energię, a także paliwa 100 mld zł rocznie. Z tego niemal połowę na energię zużywaną w domu lub mieszkaniu. Słabo jednak orientują się za co dokładnie płacą i jak ograniczyć te wydatki. W większości są „analfabetami energetycznymi”, a rządowi nie śpieszy się, by to zmienić - wynika z raportu poświęconego konsumentom na rynku energii.



Dlatego też przeciętna polska rodzina wydaje 36 tys. zł rocznie, z czego ponad 4 tys. zł na energię elektryczną i ogrzanie swojego domu lub mieszkania. Gdy dodatkowo posiada samochód wydatki rosną do niemal 10 tys. zł rocznie. Przynajmniej tak sytuacja wyglądała w 2012 roku, bo ostatnie dane GUS dostępne są dla tego roku. Nowsze powinny być opublikowane jeszcze w tym kwartale. Z pewnością kwoty będą już wyższe.



Analfabetyzm energetyczny.
Chociaż energia zajmuje jedno z kluczowych miejsc w wydatkach polskich rodzin, to orientacja Polaków co do tego ile jej zużywają, ile za nią płacą i jakie przysługują im prawa wobec sprzedawców jest relatywnie mała - wynika z raport „Rola konsumenta w transformacji energetycznej”, opublikowanego w ubiegłym miesiącu przez Fundację ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Z raportu wynika, że jedynie 38% Polaków jest świadoma swoich praw na rynku energii elektrycznej. Natomiast do końca 2015 roku z jednego z podstawowych praw ¦ prawa do zmiany sprzedawcy ¦ skorzystało zaledwie 2,5% gospodarstw domowych. Polacy zwykle nie wiedzą też jaki poziom oszczędności może im przynieść np. termomodernizacja ich domu lub zainstalowanie na nim własnego źródła energii elektrycznej lub ciepła.


Konsumenci mogliby pomóc, za darmo.
Brak wiedzy sprawia, że nie są aktywnymi uczestnikami rynku energii i wobec tego nie wspierają jego funkcjonowania, np. poprzez redukcję zapotrzebowania na moc w chwilach bardzo dużego obciążenia systemu lub wzrost zużycia, gdy na rynku jest dużo niewykorzystanych zdolności produkcyjnych.


Rząd nie wykorzystał także ogromnego potencjału, który niesie za sobą wzrost świadomości ekologicznej i zamożności Polaków. Z badania zleconego przez ClientEarth na potrzeby raportu wynika, że aż 26% Polaków mieszkających w domach byłoby zainteresowanych instalacją paneli fotowoltaicznych nawet mając świadomość, że inwestycja nie zagwarantuje im zwrotu z kapitału. To oznacza, że już sam pozytywny stosunek państwa do takich inwestycji, jak to ma miejsce na Zachodzie, pozwoliłby na powstanie instalacji fotowoltaicznych o istotnej mocy. Gdyby połowa spośród tych zainteresowanych właścicieli domów zdecydowała się na instalację fotowoltaiczną o średniej mocy 5 kW, oznaczałoby to ponad 3 GW (3 mln kW), a więc dokładnie tyle, ile rząd chce osiągnąć do 2020 roku, ale za pomocą systemu wsparcia.


Autorzy raportu zwracają ponadto uwagę, że gdyby odbiorcy dysponowali narzędziami, takimi jak inteligentne liczniki i dynamiczne taryfy (informujące domowe urządzenia, takie jak np. piece elektryczne, bojlery, klimatyzację czy pompy ciepła o aktualnych cenach energii), mogłoby to pozwolić uniknąć ogłaszania dwudziestego stopnia zasilania. Przypomnijmy, że niedawno z takiego narzędzia - aplikacji na smartfony informującej odbiorców o trudnej sytuacji w systemie planował w ostateczności skorzystać francuski rząd. Szacował, że będzie w stanie dzięki temu zmniejszyć szczytowe obciążenie nawet o 3 GW, a więc 3% przewidywanego zapotrzebowania.


Edukacja i modernizacja pomogłyby najbiedniejszym.
Odbiorcy mogliby także na stałe ograniczyć zapotrzebowanie na energię, gdyby wiedza o kosztach i korzyściach płynących z audytów energetycznych i głębokiej termomodernizacji budynków była szerzej upowszechniana - przekonują prawnicy z Fundacji ClientEarth. Tymczasem w Polsce brakuje nawet informacji o aktualnym zużyciu energii. Rachunki za prąd i gaz najczęściej są prognozowane na pół roku do przodu, a ciepło w budynkach wielorodzinnych zwykle nie jest w ogóle rozliczane indywidualnie. Ustawa o efektywności energetycznej, która mogła to zmienić, weszła w życie w październiku 2016 roku, nakładając na spółdzielnie mieszkaniowe obowiązek zainstalowania takich liczników ciepła (o ile będzie to uzasadnione ekonomicznie) do… grudnia 2016 roku.

28 komentarzy:

  1. Wow,dawno nie spotkałam bloga o takiej tematyce, super że się tym interesujesz, naprawdę jestem pod wrażeniem wiedzy :) buziaki
    VISSIEN-klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mnie to ciekawiło, ale ostatnimi czasy bardziej, dlatego chcę uświadamiać :)

      Usuń
  2. W sumie to całkiem niezły temat na tekst. Tu nie tylko chodzi o wydatki, ale i o środowisko. Gdyby nasz rząd uświadomił resztę społeczeństwa żyłoby się lepiej - ale po co, każdy polityk ma to gdzieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest Polska - i tu się niestety tak żyje.

      Usuń
  3. Nie interesuję się tymi tematami zbytnio:)
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo warto - na przyszłość :)

      Usuń
  4. Hmm poruszyłaś bardzo ciekawy temat, sama jestem jeszcze młoda i nie mam styczności bezpośrednio z tym tematem. Nie myślałam, że jest to tak duży problem dla Polskich rodzin. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Może nawet dzięki Tobie! :D
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady! Ja świata nie zbawię, chociaż byłoby bardzo miło...

      Usuń
  5. Dobrze że chociaż jedna osoba postanowiła poruszyć temat, który dotyczy nas wszystkich na codzień !


    Mój blog Pozdrawiam i obserwuje 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy temat mimo że większość z nas jeszcze nie ma bezpośredniej styczności z opłatami, ale warto przekazać rodzicom. Niestety, ale o ważnych sprawach się u nas nie mówi, bo zajmujemy się rzeczami, które nie wnoszą nic, a generują tylko kolejne koszty :) Pozdrawiam,
    Aleksandra (Strefa bez Stresu)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że tak uświadamiasz. Bardzo lubię Twoje posty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, to miłe co piszesz :)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy wpis!Niestety Nasz naród ma taką,a nie inną mentalność i średnio interesuje się swoją własną sytuacja w kraju, co ma właśnie duży wpływ na poruszone przez Ciebie zagadnienie analfabetyzmu. Rzadko kiedy ktoś przez cały rok zbiera wszelkie faktury i sumuje swoje wydatki. Rząd również nie wskaże drogi do tego jak zaoszczędzić,bo automatycznie ograniczy dochód budżetu państwa,dlatego też tego typu wpisy są naprawdę potrzebne, ponieważ uzmysłowią niektorym,że jest jeszcze conajmniej jedno wyjście,które pozwoli odłożyć jeszcze trochę pieniędzy.
    Pozdrawiam, www.dystyngowanapanna.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy temat 🤔
    Aagnesblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. dawno nie czytałam tak ciekawego tekstu i oczywiście nie miałam pojęcia o tym co piszesz:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak potrafię jeszcze kogoś zaskoczyć. Miło :)

      Usuń
  11. Szczerze mówiąc nie zastanawiałam sie nigdy głębiej nad tym tematem, a Ty tym postem skloniłas mnie do refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy i bardzo rozległy temat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobrze, że napisałaś taki wpis, bo inni ludzie nie zwracają na tego typu tematu uwagi ;) SUPER! Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czasami zagłębić się w niektóre informacje, które dotyczą Nas samych :)

      Usuń