23 stycznia 2017

Recenzja filmu pt.: „Before The Flood” Leonarda DiCaprio.

Cześć kochani. Piszę do Was tym razem recenzję filmu, który obejrzałam stosunkowo niedawno. Jest to film przedstawiający Nam widzom prawdziwe oblicze globalnego ocieplenia. Nie przedłużając...

Od 6 listopada 2016 roku dostępny jest 96-minutowy "Before The Flood" Leonardo DiCaprio. Osoby mające szeroką wiedzę o zmianie klimatu nie dowiedzą się z filmu wielu nowych naukowych faktów. Mimo wszystko to jest to wciągający film, nie tylko dlatego, że jest naprawdę profesjonalnie zrobiony, ale przede wszystkim ze względu na osobistą perspektywę pokazującą uświadomienie sobie przez DiCaprio wagi zmiany klimatu.



Leonardo DiCaprio, który jak już pewnie większość z Was wie jest Posłańcem Pokoju ONZ. To właśnie on przez trzy lata jeździł po całym świecie spotykając się ze światowymi przywódcami, naukowcami, liderami organizacji społecznych i z dotkniętymi zmianą klimatu osobami. Status gwiazdy filmowej otwiera drzwi, a także pozwala mu robić wywiady z samym Papieżem Franciszkiem, byłym już prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą, Sekretarzem Generalnym ONZ Ban Ki-Moonem, założycielem Tesli Elonem Muskiem czy chociażby Sekretarzem Stanu USA Johnym Kerrym.


Podróż w "krainę świadomości" zaczęła się 17 lat temu od spotkania z Alem Gore, kiedy to DiCaprio nie miał zielonego pojęcia o zmianie klimatu. Uwagę zwraca, że aktor otwarcie mówi od nadmiernej konsumpcji. Stwierdza, że amerykański żywnościowy sposób życia jest nieznośnym obciążeniem dla planety, a jego własny odcisk środowiskowy jest jeszcze większy od typowego amerykańskiego. W filmie u celebryty czuć też zaskakujący pesymizm oraz poważną refleksję na temat stanu świata i tego co my, ludzie z nim robimy. Przypuszczam nawet, że dysonans poznawczy i odczuwanie, że "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty przejdzie do Królestwa Niebieskiego" grają wyraźnie dużą rolę w dręczących Leonarda DiCaprio wyrzutach sumienia. Faktem jest, że ma on nadal nad czym pracować i jego wysokoemisyjny styl życia podkopuje wiarygodność, ale samo przyznanie się do uzależnienia jest pierwszym dobrym krokiem.


Na samym początku filmu aktor wyraźnie i otwarcie mówi, że nie jest on żadnym ekspertem naukowym, ale też nie oznacza to, że nie może on zabierać głosu na konferencjach czy w mediach wypowiadając się w ważnej dla przeżycia ludzkości, a także istotnej dla niego samego sprawie. To w sumie według mnie dobry znak, że dyskusja głównie z łam czasopism naukowych oraz sal konferencyjnych przesuwa się w znaczącym tempie do mediów i na usta nie-ekspertów, a nawet celebrytów.


Prawidłowy tytuł filmu bierze swoją nazwę ze słynnego tryptyku Hieronima Boscha "Ogród rozkoszy ziemskich". To właśnie to malowidło bowiem wisiało nad łóżeczkiem DiCaprio, gdy ten był dzieckiem i wyraźnie zapadło mu w serce stanowiąc klamrę i punkt odniesienia do opowieści.


DiCaprio w filmie przekonywująco opowiada bardzo osobistą historię o tym, jak ostatni panel owego tryptyku pokazujący zdegradowany oraz zniszczony raj może stanowić metaforę tego co robimy z zastanym przez Nas pięknym światem, a także co Nas czeka jeśli skutecznie nie zmierzymy się ze zmianą klimatu.


Mocną stroną jest rozmowa celebryty z byłym astronautą dr. Piersem Sellersem. Na tle krótkich filmów pokazujących piękno Ziemi ze stacji kosmicznej Sellers opowiada jak z początku interesował się naukami o Ziemi z perspektywy czysto naukowej. Jednak po zobaczeniu planety z orbity zmienił on sposób patrzenia na Naszą planetę, uświadamiając sobie tym samym jej delikatność oraz piękno. Następnie, kiedy na tle zdjęć Ziemi Sellers opowiada o tym jak zdiagnozowano u niego raka z przerzutami i jak wtedy zdając sobie sprawę, że zostało mu niewiele czasu postanowił zrobić coś dobrego i skupić się na robieniu wizualizacji Ziemi, aby edukować ludzi i kierować ich uwagę na zmianę klimatu i jej konsekwencje. Pomyślałam sobie wtedy jak silny charakter musi mieć ten śmiertelnie chory człowiek poświęcający resztę swojego życia na ratowanie świata, podczas gdy większość ludzi woli wybierać ignorancję oraz wypieranie problemów.


Wizualna strona filmu robi bardzo mocne wrażenie. Zdjęcia piękna - raf koralowych, lasów deszczowych, lodowców czy Ziemi z orbity przeplatane są kontrastującymi zdjęciami Naszej działalności przemysłowej i jej następstw. Wali po głowie, serio!


Dosyć ciekawym momentem jest spotkanie z Elonem Muskiem w którym ten mówi, że wystarczy 100 fabryk takich jak Gigafabryka by wyprodukowane baterie pozwoliły na magazynowanie prądu. Sprawdziłam czy stwierdzenie to jest choćby w przybliżeniu poprawne. Dziennie świat zużywa ok. 50TWh prądu. Gigafabryka ma wytwarzać rocznie baterie o pojemności 150GWh (0,15TWh). Sto takich fabryk wyprodukowałoby w ciągu 20 lat 300TWh, co pozwoliłoby zmagazynować prąd na całym świecie przez 6 dni, co zasadniczo wytwarzałoby. Stwierdzanie te okazało się poprawnie jakościowo.


W ostatniej scenie filmu pokazane jest wystąpienie DiCaprio w kwietniu ubiegłego roku przez Zgromadzeniem Ogólnym ONZ, gdzie powiedział: "Nie potrzebujemy więcej gadania, więcej wymówek, więcej 10letnich badań. Ta organizacja może zrobić to, co należy. Wy - siedzący w tej sali. Świat na Was patrzy. Albo będziecie opiewani przez przyszłe pokolenia, albo przez nie szkalowani". 


Film jest w zdecydowanej większości poprawny metorycznie, choć zdarzają się drobne wpadki. Największą był błąd w polskim tłumaczeniu, kiedy to DiCaprio mówi o badaniach pokazujących nieuchronny rozpad lądolodu Antarktydy i wzrost poziomu morza o 4-6 metrów, co w polskiej wersji zostało przetłumaczone na 4-6 centymetrów.


Po stronie minusów można odnotować to, że to półtoragodzinny dokument bez specjalnej fabuły oraz akcji, może być dla osób dobrze znających temat miejscami przydługi, szczególnie podczas wywiadów. Także bardzo konwencjonalne myślenie obrazowanie przez stwierdzenie "że będziemy musieli przesiąść się do innych samochód" bez refleksji, że może powinniśmy mniej używać samochodów, a więcej rowerów, transportu zbiorowego, a także tak projektować miejsca w których żyjemy, żeby większość spraw dało się wygodnie załatwić chodząc, a nie jeżdżąc samochodami.


Jednak mimo tych drobnych pomyłek zachęcam wszystkich do obejrzenia tego filmu, ponieważ jest wiele wspaniałych ujęć godnych zobaczenia. Polecam ☺

53 komentarze:

  1. Oglądałam ten film, dowiedziałam się o nim od Banshee, na prawdę świetny, zaczęłam się bardziej interesować tym wszystkim. Leonardo pokazał, że nie jest tylko ''zawodowym udawaczem'' jak zresztą sam to ujął. Mogłabym go oglądać i oglądać, polecam ten film każdemu znajomemu haha. Super recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też dowiedziałam się o tym filmie od Banshee, ale powiem Ci szczerze, że ja już dużo wcześniej interesowałam się tą tematyką. Ogólnie bardzo mi zależy na Naszej planecie. Poza tym kocham przyrodę.

      Usuń
    2. DiCaprio jest moim zdaniem nie tylko znakomitym aktorem, ale to niezwykle imponujące - kimś, kto chce mieć wpływ na świat :)
      http://blog017.blogspot.com/

      Usuń
  2. Jeszcze nie oglądałam, ale muszę to zrobić jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam jestem wielkim kinomanem. Na dodatek lubię DiCaprio. Z pewnością obejrzę Twoją propozycję. Co do posta fajnie się czyta. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam, ale z ciekawości to zrobię :)

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam szczerze że o tym filmie nawet nie słyszałam :) ale bardzo mnie zachęciłaś do obejrzenia go, więc akurat zapowiada się ciekawy film na noc :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Leo..Ty przystojniaku<3<3
    A tak serio to nawet nie wiedziałam że on jest reżyserem!

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, bo to w sumie jego pierwszy film.
      I tak..Leoś jest przystojny jak cholera *-*

      Usuń
  7. Bardzo dobrze, że tak znana osoba zajęła się tym tematem, bo teraz ludzie więcej się dowiedzą o naszej planecie.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    Nowy post-klik!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post, na wstępie widać że ten film jest zajebisty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna sprawa, cieszę się, że tu trafiłam. Również wcześniejszy post o Natalii Oreiro mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie taki znowu wczorajszy, ale dziękuję.

      Usuń
  10. Uwielbiam Leo! Napewno obejrzę film ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądałam jeszcze tego filmu, muszę to zrobić jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa recenzja ! Zaciekawiłaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze go nie oglądałam, ale lubię takie tematy więc czemu nie!


    nonstopyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie Zuzanna Borucka opowiedziala o tym filmie na swoim kanale. I teraz sie boje

    OdpowiedzUsuń
  15. Leonardo uwielbiam, ale filmu nie znam. Ciekawy post, fajnie się czyta. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Post świetny. Nie słyszałam o tym filmie, ale myślę, że każdy powinien go obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  17. A właśnie szukałam filmu na dzisiejsze popołudnie :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  18. oglądałam ten film mega ciekawy
    twoja recenzja też niczego sobie bardzo dobrze wiesz co chcesz nam przekazać tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Leo gra w bardzo dobrych filmach, nie jest zaszufladkowanym chlopcem z "Titanica". Ten film na pewno jest rowniez bardzo dobry, choc inny niz jego poprzedie. Nie mialam okazji go ogladac, ale Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie zacheciła. To pozycja obowiążkowa. Dobrze, ze tak slawna osoba zajmuje sie tak powaznym tematem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie oglądałam filmu, ale z pewnością obejrzę !
    Ponadto zapraszam do lajkowania strony poświęconej fotografii:
    https://www.facebook.com/Majak_Photography-255525238216639/

    OdpowiedzUsuń
  21. Super film! No i przede wszystkim przyjemnie się go oglądało przy Twoim boku. Wszystko pięknie opisałaś :) gratulacje kochanie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Oglądałam to kilka miesięcy temu i film naprawdę mną wstrząsnął. Polecam również film pt. "Cowspiracy". Jest równie mocny! I fanie gdybyś napisała również o tym recenzję :)

    OdpowiedzUsuń