10 stycznia 2017

#3 Moja historia oparta na prawdziwych zdarzeniach.

Cześć. Wracam do Was z kolejną częścią mojej historii opartej na prawdziwych zdarzeniach. Cieszę się niezmiernie, że ten typu post przypadł Wam do gustu i był pod Nimi niesamowity odzew. Niestety to już ostatni post "o mnie". Wszelkie inne pytania można zadawać w komentarzach lub skontaktować się bezpośrednio na Facebooku lub na mojej poczcie (marionetteane@gmail.com). 



Zaczynając dalszą część mojej historii skupię się na czasach licealnych, a także nawyki, zachowania oraz urazy jakie zostały mi mimo wszystko po domu dziecka. Po czasie gimnazjum przyszedł okres liceum, który nie był zbyt interesujący, ponieważ jak typowa nastolatka stałam się buntowniczką. Bardzo często chodziłam na wagary, nie przykładałam się do nauki, zaczęłam brać tabletki odurzające w dużej ilości przez co potem były następstwa w stylu: nudności, osłabienia czy zwyczajnie ataków epilepsji.


Z perspektywy czasu uważam, że to było bardzo nierozsądne oraz dziecinne. Wydarzenia z przeszłości, które mi mój los przyniósł to przede wszystkim brak obecności mej ukochanej mamy oraz możliwości z nią porozmawiania sprawił, że popadłam w depresję i z braku wyzwolenia negatywnych emocji zaczęłam się na nowo okaleczać. Nawyki jakie pozostały mi z czasów domu dziecka to przede wszystkim brak ufności do ludzi.


Jeśli chodzi o zachowania to przede wszystkim objawił się duży stres, nerwica, depresja, fobie o podłożu społecznym, strach przed przyszłością, lęk przed reakcją ludzi na wiadomość o tym, że jestem adoptowana oraz liczne urazy. Najczęstszymi jednak była nieśmiałość.Przez ludzi nie akceptowałam siebie, a także swojego ciała, ponieważ ciągle mi nagadywano jaka to ja nie jestem, bo jestem z domu dziecka przez co jestem skazana na bycie tą gorszą osobą, która nie może być ani ładna czy też mądra. A ja? Łaknęłam to jak głupi dzieciak. 


Przez pobyt w tym miejscu i brak funduszy ze strony Urzędu Miasta na jedzenie pozostały mi dziwne nawyki, które niestety mam do dzisiaj. Jest to na przykład podjadywanie masła czy też innych produktów spożywczych podczas szykowania jakichkolwiek posiłków. Gdy ktoś z mojego otoczenia lub ktoś obcy ma podniesiony głos lub wyraża swoje zdenerwowanie często i gęsto gestykulując przy tym dłońmi potrafię odruchowo chronić się tym samym broniąc się przed niespodziewanym atakiem z jego/jej strony np.: chowając twarz w dłoniach oraz odchylając swoje ciało na bok. W takich sytuacjach niekiedy zamykam się w sobie i nic się wtedy nie odzywam, kryjąc tym samym swoje uczucia i strach.


Miałam przez pewien czas taki okres, że na stres reagowałam zwyczajnie obgryzając paznokcie do krwi oraz mięsa. Wyglądało to obrzydliwie i bardzo brzydko. Przez długie lata nie mogłam wyleczyć się z tego głupiego nawyku. Było mi żal swoich pięknych, długich i zadbanych paznokci. Jednak muszę się Wam pochwalić, że od dobrych 3 tygodni nie obgryzam paznokci - dbam o nie w postaci: piłowania ich, nawilżania odpowiednim kremem, szorowania oraz malowania je odżywką regenerującą płytkę paznokcia. Jest naprawdę coraz lepiej i widać już efekty przez co jestem niesamowicie dumna.


I nas tej dobrej informacji (a raczej sukcesie) chciałabym zakończyć swój post. Nie będę już w najbliższym czasie kontynuować tej historii, bo zwyczajnie nie wiedziałabym co mogłabym Wam jeszcze przekazać. Trzymajcie się ciepło, cześć☺

44 komentarze:

  1. Cieszę się że paznokcie ci odrastają, mam nadzieje że znajdzie się specjalista i ci pomoże, nie dziwie cie się że z powodu przeszłości tyle nawyków ci zostało i fobij. Oby ci się udało to wszystko pozbyć się i wyleczyć na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że mi się uda :) :*

      Usuń
  2. Swoje przeszłaś przykre to,ale szacunek że odważyłaś się to opisać

    OdpowiedzUsuń
  3. Post jest na wow, jestem w szoku. Przykro mi i ci bardzo współczuję
    daffash.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - dziękuję za tak miły komentarz :)

      Usuń
  4. Wielki szacunek,że zdecydowałaś się o tym napisać!
    Obserwuję!
    Zapraszam : https://allforgirls-1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam Cię za to że zdecydowałaś się o tym napisać, ponieważ wiele ludzi w dalszym ciągu skrywało by to w sobie. http://moose-cosmetics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, pozostaje mi tylko jedno do powiedzenia: Żyj, nie patrz w przeszłość, bo sprawia ból, nie martw się o to, co będzie kiedyś tam, bo dasz sobie radę, a teraz zrelaksuj się i zacznij żyć. Normalnie żyć. Spróbuj, proszę

    OdpowiedzUsuń
  7. życzę ci powodzenia w dalszej walce o swoje szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam wszystkie trzy części i cieszę się, że wychodzisz na prostą. Nie miałaś łatwo, ale mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Mocno trzymam za Ciebie kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że wychodzisz na prostą :) Trzymam kciuki aby zawsze było dobrze :3 Wgl to super zdjęcia dobierasz do postów :) Pozdrawiam :* i zapraszam do mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i ja mam cichą nadzieję, że tak będzie :)

      Usuń
  10. Uda ci się to wszystko pokonać a paznokcie coś o tym wiem sama i ładnie urosną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję! Chciałabym by były takie jak przedtem :)

      Usuń
  11. Twoje wpisy są cudowne, jesteś osobą bardzo odważną, nie boisz się napisać przykrych rzeczy, które wydarzyły się w twoim życiu. Życzę powodzenia i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję Ci, tym bardziej, że przeżyłaś piekło nie mając na to żadnego wpływu, a ja sobie sama na głowę w swoim czasie ściągnęłam combo. Chociaż to się oczywiście nie równa. Ja akurat byłam współuzależniona, minęły dwa lata od uwolnienia, a dalej mam problemy z sobą w niektórych sytuacjach.
    Cholera, złe rzeczy za często przytrafiają się dobrym ludziom, zdecydowanie!

    Zaobserwowałam i zapraszam do siebie, może Ci się spodoba i zostaniesz:
    http://douceurvoix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Najgorsze sytuacje zdarzają się tym najlepszym.

      Usuń
  13. Dom dziecka czasami wydawał mi się lepszą perspektywą niż życie w z pozoru normalnym domu (mama często na mnie warczała, że jak mi coś nie pasuje, to mnie tam zawiozą). Współczuję Ci jednak piekła, które musiałaś przejść. Mam nadzieję, że całkowicie wyjdziesz na prostą i w pełni zwalczysz te niezbyt dobre nawyki.
    https://will-i-see-you-again.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Podziwiam Cię i życzę wszystkiego co najlepsze :* Zaobserwowałam :)
    http://justynaksiazek.blogspot.com/
    LINK DO KANAŁU

    OdpowiedzUsuń
  15. Przykra historia.. podziwiam za odwagę

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się , że zrobiłaś krok do przodu, mimo swojej przeszłości. Oby tak dalej i głowa do góry, kochana !

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że masz tak wiele spraw uświadomionych. Pamiętaj, że jesteś wartościową osobą i to, kim jesteś, zależy od Ciebie, a nie od tego, co mówią inni czy od Twojej przeszłości. Masz przed sobą przyszłość i w nią inwestuj. :) Brawo za wpis!
    Zapraszam na mój blog http://www.alicjazell.pl/

    OdpowiedzUsuń
  18. Szacunek za szczerość , wszystko jest napisane bardzo pięknie , podziwiam :)
    Pozdrawiam http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Podziwiam, że się z nami tym podzieliłaś. Życzę wszystkiego dobrego :)


    Pozdrawiam cieplutko! :)
    http://angelikabien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydarzyło się z pewnością wiele, coś, co niekoniecznie było wesołe, jeżeli przyglądasz się temu z biegiem czasu, ale prawdziwe. To sprawiło, że stałaś się lepszą wersją siebie, silniejszą, bo to właśnie te historie kształtują nas samych
    Podziwiam za odwagę, jestem pod ogromnym wrażeniem, że w tak przyjemny dla czytelnika sposób opisałaś to.
    Dziękuję za szczerość, naprawdę.
    https://zaczytanaaax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest nerwica. =/
    www.niedokoncakosmetycznie.pl

    OdpowiedzUsuń