24 czerwca 2016

Nadchodzi era slow food.

Bylejakość w gastronomii jest passé. Chcemy jeść dobrze i zdrowo, nie śpieszyć się nad talerzem, rozkoszować się smakami.

Fast foody, czyli dosłownie „szybka żywność” zdobyły nieprawdopodobną popularność na całym świecie. Hamburgery, frytki, hot dogi, zapiekanki, pizza, kurczaki serwowane w przydrożnych budkach albo barach szybkiej obsługi podbiły serca konsumentów. Fast foody doceniliśmy za szybkość w przygotowaniu, łatwą dostępność i niską cenę. A także za pewność co do asortymentu: w McDonaldzie zawsze wiesz, czego się spodziewać. W czasach, gdy żyje się szybko, a lista zadań do wykonania nie ma końca, trudno się dziwić, że fast foody stały się globalnym produktem.



Okazało się jednak, że zachwyt szybką żywnością jest mocno przesadzony, szczególnie gdy chodzi o jakość. Fast foody odznaczają się wysoką kalorycznością i dużą zawartością tłuszczów. Nierzadko naszpikowane są chemią, która ma poprawić walory smakowe i zapachowe. Należą do żywności wysoko przetworzonej – próżno w nich szukać witamin i ważnych dla zdrowia makro- oraz mikroelementów. Do tego kontrole przeprowadzane przez inspekcję handlową i sanepid w barach szybkiej obsługi nierzadko dają marne wyniki.


Jest jeszcze jedna kwestia, na którą warto zwrócić uwagę: zabieganie i ekstremalne tempo życia mocno dały nam w kość. To dlatego przybywa śmiałków, którzy rzucają dobrze płatne posady w korporacjach, by wyjechać na wieś i tam prowadzić proste życie blisko natury. To dlatego coraz więcej osób woli mieszkać na niedużej wysepce i żyć dniem bieżącym, niż brać udział w szalonym wyścigu po dobra materialne. Przybywa również osób, których nie interesuje tanie jedzenie z budki przy ruchliwej ulicy – chcą jeść pięknie wyglądające, wartościowe posiłki, rozkoszować się każdym kęsem, a z jedzenia uczynić istotną część życia.


Przykład? Paryż, który z powodzeniem mógłby uchodzić za kulinarną stolicę Europy. Jest tutaj aż siedemdziesiąt lokali odznaczonych jedną, dwiema czy nawet trzema prestiżowymi gwiazdkami Michelina.

„Jedną z tutejszych świętości są ściśle przestrzegane pory posiłków, zwłaszcza obiadu. W okolicach południa biura i zakłady pracy pustoszeją, a zapełniają się wszelkiego rodzaju bary i knajpy. Przy stole odmawia się najważniejsze sprawy, integruje rodziny i zespoły pracownicze, ale przede wszystkim relaksuje. (…) Życie bez rozkoszy stołu Francuzi uważają za jałowe. I moim zdaniem mają rację – twierdzi Mireille Guiliano, autorka bestsellerowej książki Francuzki nie tyją. Dlatego bardzo nietaktowne jest np. dzwonienie do kogoś pomiędzy godz. 12 a 14, a więc w porze obiadu” – pisze Maciej Wesołowski w artykule „Bawcie się!” poświęconym Francji („National Geographic Traveler”, nr 1(98) 2016).


Jedzenie jako część życia
Francuzi znają ideę slow food i chętnie się do niej stosują. Polacy coraz częściej – także. Ojczyzną slow food są Włochy, gdzie do spożywania posiłków przywiązuje się ogromną wagę. Włosi uwielbiają spędzać czas w trattoriach. Nie jedzą w pośpiechu – posiłek jest nie tylko po to, żeby się najeść, ale także po to, żeby spotkać się z przyjaciółmi, złapać oddech, odpocząć. Mieszkańcy słonecznej Italii hołdują regionalności. Kochają wino. Podczas posiłku dużo rozmawiają, śmieją się, relaksują. We Włoszech jedzenie nie służy wyłącznie zaspokajaniu apetytu. Stanowi istotną część życia – udanego życia.


Do grona osób zakochanych w powolnym, świadomym spożywaniu wartościowych posiłków dołączają Polacy. W naszym kraju działa stowarzyszenie slow food, które w manifeście określa swój cel jako: „ochrona prawa do smaku”. Slow food wspiera niewielkich producentów żywności. Stawia opór komercji, fast foodom, bylejakości. Promuje żywność zdrową, tradycyjną, wartościową. Według osób propagujących koncepcję slow food żywność nie służy wyłącznie zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Slow food stawia na żywność wysokiej jakości, na odkrywanie smaków i ochronę produktów tradycyjnych, które często bywają wypierane przez tańszą, łatwo dostępną żywność.


Lista produktów tradycyjnych
W Polsce jednym z filarowych produktów związanych z koncepcją slow food jest oscypek wpisany na listę produktów tradycyjnych woj. małopolskiego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na stronie resortu czytamy: „Oscypek jest bardzo starym wyrobem pasterzy wołoskich, wypasających owce na polanach górskich. Przywędrował na Podhale razem z całą kulturą wołoską, organizacją wypasów, sposobem prowadzenia bacówki, przerabiania mleka”. W 1886 roku Walery Eljasz-Radzikowski, malarz i fotograf, popularyzator Tatr i Zakopanego, współzałożyciel Towarzystwa Tatrzańskiego, opisywał: „Sery są tu tylko owcze, o krowich mało co wiedzą górale. Sprzedaje się ser owczy w Tatrach w gomółkach, zwanych tu oszczypkami, w cenie po 25 cent. za sztukę”.


Lista produktów tradycyjnych MRiRW to zbiór regionalnych przysmaków, które doskonale wpisują się w koncepcję slow food. Znajdują się tutaj tradycyjne produkty wytwarzane bez udziału konserwantów czy sztucznych barwników – przepisy przekazywano z pokolenia na pokolenie. Tylko w styczniu 2016 roku na listę trafiły nowe przysmaki – śmietana z Bychawy, słodkowska kapusta z grzybami, flaki piaseckie.


Żeby zacząć żyć zgodnie z ideą slow food, warto sięgać po tradycyjne przepisy i wybierać zdrowe, polskie, a najlepiej lokalne produkty. Zaglądaj do sklepów z żywnością ekologiczną i na targowiska. Zarówno na zakupach, jak i podczas spożywania posiłków nie należy się śpieszyć. Chodzi tutaj nie tylko o lepsze samopoczucie, ale przede wszystkim o lepsze zdrowie!


Warto również zwrócić uwagę na to, w jakich warunkach i okolicznościach spożywamy posiłki. Idealnie byłoby poświecić im jak najwięcej czasu i uwagi. Postarajmy się, w miarę możliwości, uczynić z nich istotny element naszego życia. Zacząć możesz chociażby od spokojnie zjedzonego śniadania – zauważ, że jeśli zazwyczaj w ogóle go nie jesz, będzie to spora zmiana w twoim życiu. Na plus! Zyska na tym również, jeśli nie przede wszystkim, twoje zdrowie. Poza tym zadbaj o estetykę posiłków, w końcu jemy oczami.

Kinga.

14 komentarzy:

  1. Obecnie zwracamy dużą uwagę na to co i gdzie jemy.
    Moim zdaniem posiłki powinniśmy jeść w gronie rodzinnym, rozmawiając i spędzając ze sobą czas.

    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby to naprawdę miły sposób spędzania wolnego czasu, choć na krótką chwilę, ale niestety - ludzie się śpieszą, czas i praca tego wymaga coraz bardziej.

      Usuń
  2. Sama również nie ejstem zwolenniczką fast foodów, jem je tylko gdy gdzieś jadę i muszę coś zjeść na ,,szybko''. Właśnie, spiesząc sie, przez co w moim żołądku panuje prawdizwa burza. Wolę posiedzieć nawet 3 godziny w kuchni, spalić litr wody (nie pytaj jak to możliwe) i zrobić coś sama, ale zdrowego i z składników, które wiem, skąd pochodzą.

    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś Polacy wcinali tylko ziemniaki i kotleta, dziś króluje kasza jaglana i warzywa. Są weganie, wegetarianie i osoby żyjące "fit". Owsianki, omlety... Ja nie lubię fast foodów, bo mi nie smakują i są obrzydliwe, ale nie zaglądam komuś w talerz :)
    http://codeeine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz. Po pierwsze: kto normalny zagląda komuś w talerz? :)

      Usuń
  4. Patrząc na te obrazki jedzenia człowiek aż sam staje się głodny :)
    http://nazywamsiemilena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko wygląda baardzo przepysznie :D
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie też jest! Trzeba się tylko przekonać.

      Usuń
  6. Ja nie przepadam za fast foodami.
    Wolę zjeść jakąś sałatkę warzywną na obiad.
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fast foody od czasu do czasu można zjeść, ale bez przesady :)

      Usuń
  7. http://www.papilot.pl/odzywianie/nadchodzi-era-slow-food,33302 ukradłaś z tej strony wszystko, oprócz podpisu. nieładnie i patetycznie. nie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przydatny post! :) Kontrola nad tym co jemy jest niezwykle ważna.

    http://bezblednakosmetyka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń