10 maja 2016

Jak nauczyć się panować nad złością?

Wybuchy złości niszczą twoje relacje z innymi. Musisz nauczyć się je kontrolować. Życie bez złości to zdrowsze życie.


Być może oglądałeś/aś film „Upadek” z Michaelem Douglasem w roli głównej. Los Angeles, bardzo gorący dzień. William śpieszy się na urodziny córki, niestety, utknął w gigantycznym korku. Stara się zachować spokój, ale nie jest to proste – niedawno rozwiódł się z żoną i stracił dobrą pracę, a upał staje się nie do wytrzymania. Klimatyzacja nie działa. Bzyczenie muchy, która wpadła do samochodu, doprowadza go do szału. Wściekły wysiada z pojazdu i pędzi do najbliższego automatu telefonicznego, aby zadzwonić do byłej żony, ale nie ma drobnych, a właściciel pobliskiego sklepu nie chce mu rozmienić pieniędzy, William demoluje więc lokal i wychodzi, zabierając ze sobą kij bejsbolowy… W bohaterze lawinowo narasta wściekłość i gniew – staje się niebezpiecznie tykającą bombą zegarową, za którą podążają policjanci.



Michael Douglas w kapitalny sposób odegrał rolę człowieka, któremu puszczają nerwy. Może się to przytrafić każdemu – czasem wystarczy jeden impuls, znalezienie się w złym miejscu i złym czasie, by złość wzięła górę i by, podobnie jak William z „Upadku”, stać się tykającą bombą zegarową. Niedobrze, gdy zdarza się to często. I gdy napadów złości nie jesteś w stanie kontrolować.


„Złość bardzo dużo kosztuje. Działanie pod wpływem impulsu, który jeszcze przed chwilą wydawał się tak właściwy i uzasadniony, staje się źródłem poczucia winy i żalu. To, czym się oburzaliśmy, blednie i zostają tylko blizny, zranione uczucia i poczucie wyobcowania. Jeśli często się złościsz, może to mieć negatywny wpływ na twoje relacje z innymi ludźmi. Małżeństwo staje się polem minowym: dystans między tobą a współmałżonkiem rośnie, mur pomiędzy wami staje się coraz grubszy. Twoje dzieci, choć wydają się twarde i harde, w środku czują się nic niewarte. Współpracownicy odsuwają się od ciebie albo sabotują twoje działania, a szef coraz częściej cię krytykuje. Przyjaźnie nasiąkają goryczą” – tłumaczy dr Matthew McKay w książce „Kiedy złość rani” (wyd. MiND 2014; współautorzy: Peter D. Rogers i Judith McKay).


Spięci i zmęczeni
Złość psuje twoje relacje z otoczeniem, szczególnie z bliskimi. Niszczy też twoje zdrowie – złość wiąże się z wysokim poziomem adrenaliny i noradrenaliny, które zwężają naczynia krwionośne, a to powoduje wyższe ciśnienie krwi. Może ci się wydawać, że nie ma powodów do zmartwień, bo to po prostu kwestia wybuchowego charakteru. Niestety – musisz nauczyć się nad tym panować.


Jedna z internautek na forum portalu Psychiatria.pl opisuje swój przypadek: „Od dwóch lat mam niekontrolowane wybuchy złości. Zdarzają się co trzeci dzień i denerwuje mnie niekiedy, że nie umiem tego zatrzymać. Mam obawy, że to wynika z przeszłości, kiedy miałam same stresy przez paręnaście lat. Byłam u lekarza rodzinnego, przepisała mi hydrokozinum, lecz pomaga, kiedy biorę, lekarz stwierdził, że może to być początek nerwicy w stopniu łagodnym. Mam też często kołatanie serca i uczucie kłucia – to prawdopodobnie nerwobóle”.


Podobny problem ma inna internautka. „Ciężko zapanować mi nad sobą i swoimi emocjami. Zawsze byłam narwana, ale ostatnimi czasy nie radzę sobie już z tym – byle co potrafi mnie wyprowadzić z równowagi i doprowadzić do furii albo płaczu. Odbija się to na relacjach z ludźmi, głównie chłopakiem i rodziną. Są dni, że denerwuje mnie w nich dosłownie wszystko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że byle głupota potrafi doprowadzić mnie do mega szału (…). Czuję, że ta złość siedzi we mnie i tylko czeka na sytuację, w której będzie mogła znaleźć ujście… Cały czas chodzę spięta i meczy mnie to”.


Złość rodzi złość
Uświadomienie sobie wagi problemu to krok w dobrą stronę, ale go nie rozwiązuje. „Mimo że złość może służyć ważnym funkcjom ochrony i obrony własnej integralności, zbyt często staje się narzędziem przemocy. Chroniczna złość nie czyni cię silnym i bezpiecznym, ale osłabia i wystawia na ataki innych. Złość rodzi złość. Im więcej krzyczysz, tym więcej krzyku doświadczysz. Im bardziej się wściekasz, tym więcej wściekłości napotkasz na swej drodze” – tłumaczą autorzy poradnika „Kiedy złość rani”.


Złość może być wymierzona w innych albo… w siebie. Ta druga wywołuje depresję i niszczy poczucie własnej wartości, dlatego trzeba ją spacyfikować. W jaki sposób? Dr Matthew McKay zauważa, że złość jest zawsze rezultatem wyboru – można ją kontrolować poprzez kontrolę myśli-zapalników, które wyzwalają wybuchy złości. Kontrolowanie złości oznacza przyjęcie odpowiedzialności za wszystko, co nas stresuje, rani i frustruje.


Autorzy książki „Kiedy złość rani” radzą prowadzenie Dziennika Złości. Ważne, by zapisywać w nim sytuacje, kiedy złość wzięła górę. Musisz notować, jak twoje ciało reaguje na stres i jakie czynniki wywołują w tobie agresję. Chodzi o to, by nauczyć się dostrzegać, jakie bodźce prowadzą do napadów złości. Zanotuj: jak często odczuwałeś/aś złość w ciągu ostatniej doby? Jak bardzo czułeś/aś się zdenerwowana? Określ poziom swojego szczytowego zdenerwowania. Jak agresywne było twoje zachowanie? Monitorując złość w ten sposób, możesz wiele dowiedzieć się na swój temat.


Gdy czujesz, że złość zaczyna brać w górę, policz do dziesięciu, wstrzymaj powietrze albo wyjdź. Chodzi o to, by nie dopuścić do wybuchu agresji.

Napady złości powodują problemy w pracy, samotność, odrzucenie. Jeżeli problem trwa od dłuższego czasu i sobie z nim nie radzisz, dla swojego dobra – oraz dla dobra swojej rodziny – zgłoś się do psychologa. To żaden wstyd szukać pomocy. W łagodniejszych stanach możesz ratować się ziołowymi lekami na uspokojenie z apteki, nie wolno ich jednak nadużywać. Uspokajająco działa herbata z melisy, joga, medytacja, uprawianie sportu. Złość jest zwykle efektem kumulacji stresu i musisz znaleźć dla niego ujście – spróbuj wolny czas poświęcać swoim zainteresowaniom, przygarnij zwierzaka, chodź na spacery, otaczaj się ludźmi. Warto spotkać się również z lekarzem rodzinnym – niestabilność emocjonalna może wynikać z niedoboru magnezu albo z zaburzonej pracy tarczycy.


The Better Person?
who would ever want to be
The Better Person?

I’ve always been a firm believer
of punishments that fit a crime

a vindictive bitch for a vindictive bitch 

All The Better Person ever got
was a stomach full of regrets 
and a mouthful f thoughts
they should have said yesteday

Kinga.

17 komentarzy:

  1. Hmm nie oglądałem tego filmu, ale gdy znajdę czas na pewno obejrzę.
    Piszesz naprawdę rewelacyjnie ! Świetne cytaty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hoho, nie tak łatwo jest opanować złość, łatwo tylko o tym mówić, jak jest wszystko dobrze, tak jak to mówił Kochanowski. Wpis ciekawy i się na pewno napracowałaś, obserwuję :) / http://goodspatula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć. Ja tylko napisałam co i jak i myślę, że dałam dobre rady, a raczej radę. Starałam się jak mogłam. Również obserwuję :)

      Usuń
  3. Ciekawy artykuł i dobrze napisany. Gdy czytam podobne teksty o nijako "kumulowaniu" w sobie złych emocji przypomina mi się film "Siła Spokoju". WW. dzieła z Douglasem nie oglądałem, ale brzmi całkiem ciekawie. Również dobrze dobrałaś przypadki internautów. Samo "zbieranie" w sobie złości, czy też oddechy na mnie nie działają, niestety. Jedynym wyjściem (w moim przypadku) jest szybkie rozwiązanie, lub wymyślenie rozwiązania danego problemu. Mój temperament jest taki jak opisane powyżej, lecz dzięki radom postaram się coś zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz świetny styl pisania, aż z każdą sekundą chce się więcej Ciebie czytać. Wspaniale potrafisz przyciągnąć czytelnika. Co do treści, to może może dla mnie stanowić lekcję, gdyż nie zbyt potrafię trzymać nerwy na boku :) http://mylifeismyonlylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia więc w "kontrolowaniu" swoich nerwów. Wszystko jest do zrobienia. Wszystko jest możliwe.

      Usuń
  5. O tak - joga i melisa to sprawdzone metody :) Jak jestem zła to lubię jeszcze wskoczyć pod gorący prysznic na godzinę - mi pomaga. Czasami jednak zdarzają mi się niepohamowane napady złości i nie kończą się one dobrze dla nikogo...
    http://tenebrisriddle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat dla mnie post nie przydatny ale bardzo fajny mimo to:) Jestem oazą spokoju i czasem ciężko jakiekolwiek emocje ze mnie wykrzesać xd
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jedynie pogratulować, szcześciara!

      Usuń
  7. Oh cięzko zapanować nad emocjami a szczególnie z tymi złymi :(

    http://allegiant997.blogspot.com/2016/05/paczucha-od-bangood.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam tego filmu . Przyznam, że ja jestem jedną z wybuchowych osób i sama ostatnio odczuwam kołatanie w sercu, gdy się zdenerwuje .

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam wcześniej o tym filmie.

    Co powiesz na wspólną obserwacje ? :)
    http://bedifferent-ania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. To zdecydowanie film dla mnie bo bardzo szybko się denerwuje. :D

    OdpowiedzUsuń