5 kwietnia 2016

Pokolenie zepsutej młodzieży.

Cześć wszystkim! Nie spodziewałam się po sobie, że zdołam dzisiaj jeszcze napisać jakikolwiek post. Czytałam sobie w sumie tak w spokoju na świeżym powietrzu książkę pod tytułem: "Więzień Labiryntu", a gdy skończyłam pomyślałam, że mam niedosyt jej i taką pustkę, że to już koniec. Znacie ten stan, prawda? Oczywiście temat nie jest o tym, tylko nie mam zielonego pojęcia co mogłabym napisać w samym wstępie. Kiepsko, wiem ale mam nadzieję, że mi to jakoś wybaczycie. Dzisiaj wzięłam temat wzięty z życia codziennego - kolejny temat z którym chciałabym się Wami podzielić. Mam nadzieję, że nie obejdzie się bez żywej dyskusji w komentarzach na temat tego tematu, który mnie nurtuje, ale i dacie kilka słów od siebie. Także, nie przedłużając jakże nudnego początku zapraszam do czytania. Mam taką cichą wiarę, że i tym razem dam sobie radę obalając ten temat. 


W dzisiejszym wpisie będzie o współczesnych nastolatkach, którzy nie mają zahamowań. Czyja to tak naprawdę wina? Boże, jak ja to ujęłam. Pożal się panie Boże jestem w tym naprawdę kiepska, ale dość o tym, dość użalania się nad sobą, ponieważ ten wpis również nie jest o tym, zabawne prawda? Blogerka, która nie wie jak ułożyć zdanie w jedność by wyszło to jakoś takoś. Chcę po prostu coś Wam przekazać, tylko tyle. Nie jestem ani humanistką ani osobą o ścisłym umyśle, jestem sobą, mieszkam na wsi i mówię czystym, potocznym, w miarę chyba poprawnym językiem. A więc - do dzieła!


Więc o problemach z młodzieżą mówiło się już kilka lat temu. Tak, wiem nie zaczyna się słowa od więc, nie ważne. Telewizja co jakiś czas nagłaśniała wyczyny niepokornych gimnazjalistów, którzy zakładali swoim nauczycielom na głowy kosze na śmieci; bawili się w słoneczko; czy zażywali dopalacze. Z każdym kolejnym rokiem jest jednak coraz gorzej. Współczesne nastolatki nie mają już żadnych zahamowań.


Poszperałam co nieco w internecie i odnalazłam kilka wywiadów, gdzie wypowiadali się na ten temat właśnie pedagodzy, animatorzy obozów wakacyjnych, ale i uczniowie. Wszyscy opowiedzieli historie, które wprost nie mieszczą się w głowie. Do czego jest w stanie posunąć się współczesna młodzież? Usiądźcie wygodnie na krześle i przeczytajcie. 


Karolina, animatorka na obozie parafialnym: 
"- Na początku sierpnia wyjechałam jako animatorka na oazę. Wydawało mi się, że skoro jest to obóz organizowany przez parafię, to młodzież będzie grzeczna. Nigdy wcześniej nie byłam opiekunką na tego typu wyjazdach, ale sama jako dziecko chętnie w nich uczestniczyłam. Pamiętałam, że było wtedy bardzo fajnie. Niby codziennie msze i modlitwy, ale wieczorem zawsze dyskoteki, ogniska, zabawy. Normalne wakacje."


"W tym roku przed wyjazdem nie przeczuwałam niczego złego. Miałam opiekować się grupą 17-18-latków i czułam z tego powodu tremę. Wolałam dostać pod opiekę maluchy, bo nad nimi łatwiej zapanować, ale nie polemizowałam z księdzem. Stwierdziłam, że jakoś sobie poradzę."

"Moja grupa dała mi się we znaki już pierwszego wieczoru. Po ognisku niby wszyscy grzecznie rozeszli się do pokoi, ale przeczuwałam, że mogą tam rozrabiać. Nie myliłam się. Kiedy złożyłam im niezapowiedzianą wizytę po 30 minutach, przyłapałam kilku chłopaków na paleniu trawy. Skonfiskowałam narkotyk i postanowiłam nie mówić o niczym księdzu. Pewnie zaraz chciałby zawiadomić rodziców lub odesłać część mojej grupy do domu. Zachowałam więc tę wiedzę dla siebie, ale ostrzegłam chłopców, że jestem pobłażliwa tylko ten jeden raz." 


"Po kilku dniach sytuacja się powtórzyła, ale w dużo gorszym wydaniu. Na moich oczach czterech nastolatków wciągało nosem biały proszek. Amfetamina? Koks? Nie mam pojęcia. Kiedy chciałam wyjść z pokoju, żeby o wszystkim donieść księdzu, zabarykadowali drzwi i nie chcieli mnie wypuścić. Patrzyłam, jak znowu wciągają kreska za kreską i jak odbija im szajba. Modliłam się, żeby nic mi nie zrobili. To byli przecież silni, prawie dorośli faceci! Dwóch trzymało mnie za ręce, żebym nie mogła się wyrwać, a trzeci podszedł do mnie niemal z pianą na ustach i zagroził, że jak tylko pisnę komuś słowo, to wszyscy zabawią się ze mną w nocy. Byłam przerażona."


"Tak mnie nastraszyli, że przez resztę wyjazdu w ogóle nie zaglądałam do ich pokoju. Stwierdziłam, że niech robią, co chcą. Wszyscy pochodzimy z małego miasta, więc wolałam im nie podpadać. Gdybym natknęła się przypadkiem na któregoś z nich na ulicy, nie byłoby kolorowo. Animatorką już nigdy nie będę na żadnym wyjeździe wakacyjnym. Ten jeden raz i tak jest dla mnie traumą."



Marlena, nauczycielka polskiego w gimnazjum:
"- Pracuję jako nauczycielka od jakichś pięciu lat i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że z roku na rok młodzież jest coraz gorsza. Rozrabiają nie tylko na lekcjach – to jest zresztą standard - ale przede wszystkim na wycieczkach klasowych. Na jedną z takich wypraw pojechaliśmy w maju, kiedy trwały matury. Uczniowie ostatnich klas przystępowali do egzaminów, a ci młodsi wyjeżdżali wtedy pod opieką nauczycieli na kilkudniowe wycieczki. Drugoklasiści, których wychowawczynią jest nauczycielka angielskiego, wybrali się w góry. Ja pojechałam z nimi jako drugi opiekun." 

 

"To, co działo się na tym wyjeździe, przechodzi wszelkie pojęcie. Mam na myśli seks, dużo seksu… Wiedziałam, że młodzież coraz wcześniej zaczyna eksperymenty łóżkowe, ale nie sądziłam, że ich życie intymne jest aż tak… intensywne. Praktycznie co wieczór przyłapywałyśmy z koleżanką kogoś na uprawianiu seksu. Przykłady? Proszę bardzo: raz wchodzimy do pokoju, w którym zameldowanych było czterech chłopców. Szukałyśmy akurat jednej uczennicy, która już od dawna powinna spać w swoim łóżku. Zapalamy światło. Na łóżkach spało trzech chłopaków, a czwarty… uprawiał na podłodze ostry seks z „zaginioną” dziewczyną. Oboje byli nadzy, na dywanie ślady spermy. Nawet się nie speszyli. Chłopak był nawet tak bezczelny, że powiedział do nas: „Proszę wyjść i pozwolić nam skończyć”. Byłyśmy z koleżanką tak zniesmaczone, że bez żadnego komentarza opuściłyśmy pomieszczenie."


"Kolejnego wieczoru przyłapałyśmy wesołą grupkę na seksie zbiorowym. Zachodzimy do jednego z pokoi, a tam pewna uczennica klęczy rozebrana na podłodze i robi fellatio koledze, podczas gdy drugi uprawia z nią seks od tyłu. Trzech innych chłopaków stało obok i cierpliwie czekało na swoją kolej. Scena jak z filmu pornograficznego, a ja widziałam ją na żywo. Podobnie jak wieczór wcześniej, żadnego zażenowania z ich strony. Dziewczyna uśmiechnęła się szatańsko i spytała, czy chcę dołączyć. Myślałam, że zwymiotuję. Co sądzę o współczesnej młodzieży? Degeneraci."


Ania, licealistka:
"- Nie wiem, jaka była młodzież kilkanaście lat temu, ale moje pokolenie naprawdę jest zepsute. Osoby normalne można policzyć na palcach jednej ręki. Pozostali to ćpuni, imprezowicze, seksoholicy. Wielokrotnie byłam świadkiem, jak chłopaki z klasy na wycieczkach robili, co chcieli. Cisza nocna była o 22:00, ale oni co wieczór wymykali się z ośrodka bez pozwolenia i wychodzili sobie na imprezy. Kiedy nauczycielka czekała na nich w ich pokoju (czasem do 3-4:00 nad ranem), oni wracali pijani i zdejmowali przed nią majtki. Dosłownie wymachiwali jej przed oczami swoim „sprzętem” i grozili, że pozwą ją o molestowanie." 


"Dziewczyny nie są zresztą lepsze.
- Ostatnio jedna z moich koleżanek z klasy strasznie się upiła na imprezie. Chciała się bzykać z jednym typem, ale pech chciał, że akurat miała okres. Tamten więc powiedział jej, żeby spier*alała i przygarnął sobie inną niunię. Koleżanka była tak zrozpaczona jego odmową, że poszła do łazienki i chciała sobie podciąć żyły. Rozumiecie? Chciała popełnić samobójstwo, bo facet jej nie przeleciał. Na szczęście kolega w porę wyrwał jej żyletkę z rąk i w ramach pocieszenia… pozwolił sobie zrobić fellatio. Koleżanka odzyskała humor."


"Dla mnie to jest chore… Kumpluję się z tymi ludźmi, przebywam z nimi na co dzień, ale mnie rodzice inaczej wychowali. Nie bzykam się z kim popadnie, nie robię kilku facetom po kolei loda w toalecie, nie bawię się w słoneczko.Nie wiem, z czego wypływa całe to zepsucie. Na pewno nie z sytuacji finansowej, bo odbija nie tylko ludziom z rodzin patologicznych, ale też tym, którzy mają bogatych rodziców. Być może to kwestia złego wychowania? Nie wiem. Cieszę się, że ja jestem normalna." 


Dziękuję bardzo za wysilenie swoich umysłów i przeczytanie jednak tego postu do końca. Jest on dla mnie bardzo ważny. W końcu ja sama należę do tego pokolenia i wiecie co? Wstyd mi jest za te osoby. Szkoda słów na to wszystko. Nie wiem czy mam płakać, czy się śmiać. To jest przerażające. Co się dzieje - tego się po prostu nie da opisywać. A Wy? Co o tym wszystkim myślicie? Zostawcie po sobie jakiś ślad. Cześć!
Kinga.


















34 komentarze:

  1. Nie wiem, czy odkryje w tym świecie jakiś sens. Aborcja, która przyprawia mnie o łzy, a teraz czyste dowody degeneracji kompletnej i raczej nieodwracalnej. Nie rozumiem, nie pojmuję, wstydzę się i nie identyfikuję z tą grupą. Czuję się jak manekin w nieodpowiednim miejscu i czasie. O zgrozo! Mógłby być już koniec, by nie zniszczyć tego świata do końca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie. To co się obecnie dzieje to aż szkoda słów by to wszystko opisywać po kolei. Skąd to się dzieje? Nikt tak naprawdę nie wie, ale jest źle - naprawdę źle.

      Usuń
  2. Szukanie poklasku u rówieśników przekracza różne granice. Niestety. Polecam podać źródło cytatów (chyba, że mi umknęło).
    http://kackiller.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źródło cytatów? To nie były cytaty - to był wywiad z pewnymi osobami. Znalazłam to na jakieś stronie internetowej. Dokładnie nie pamiętam już jakiej.

      Usuń
    2. Przytaczając wypowiedzi "pewnych" osób cytujesz je, więc może na stronie, gdzie wywiad zamieszczony był oryginalnie wypowiedzi nie były cytatami, ale u Ciebie jak najbardziej są ;)

      Usuń
  3. Nie przesadzajmy, kiedyś młodzież była taka sama, tylko nie mówi się o tym głośno. Rodzice mówią, że niby za ich czasów młodzież była inna, tylko po to, żeby w jakiś sposób wpłynąć na dzieci. Z wiekiem wszyscy dojrzejemy i zapomnimy o ekscesach z młodości. Oczywiście to nie znaczy, że wszyscy postępujemy w sposób jaki większość młodzieży.

    Merows.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem? Za czasów młodzieńczych mojej mamy, moich kuzynów czy ciotek nie było o tym być może głośno, ale było wiadome co jest na rzeczy. Czytałaś z uwagą mój wpis? Bezczelność, zastraszanie. Co to ma znaczyć? Jest jakiś umiar. Jesteśmy ludźmi, a nie zwierzętami. I my właśnie chcemy by ten kraj był lepszy?

      Usuń
  4. Potwierdzam, że w dzisiejszych czasach można te osoby policzyć u jednej ręki. Aktualnie kończę gimnazjum i do tej pory nie odnalazłam się w tej szkole.Pomimo mojego młodego wieku łapie się za głowę co robią moi rówieśnicy .Zastanawiam się czy nie mają chodź trochę pokory i jakich kolwiek zasad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to dobrze, że nie tylko ja tak uważam.

      Usuń
  5. Czytac wstepu sie nie dalo, powtarzajace sie slowa lub niepoprawna ich forma. Przy czytaniu danych wypowiedzi czulam jakby wiekszosc byla troche zbyt podkoloryzowana.Nastepnym razem zamiesc zrodlo. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie jest idealny. Nikt nie kazał Ci czytać wstępu. Czy podkoloryzowane? Tego nie wiem - powiedziałam jedynie prawdę, ale dziękuję za taką, a nie inną opinię. Motywują mnie i takie. Miłego dnia!

      Usuń
  6. W tym roku kończę gimnazjum i czasami przerażam się 1 klasami.
    Nauczyciele nawet nie mogą sb z nimi poradzić. Są mega zadufani w sobie nie myślą o innych. Dla nich liczy sie tylko to czy w tym miesiacu dostaną coś drogiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, znam i takie osoby. Taki post zamierzam również zamieścić jak bardzo różni się starsze pokolenie od tego młodszego.

      Usuń
  7. Niestety ale również należę do młodzieży, jednak się z nią nie dogaduje. Wszyscy moi znajomi są ode mnie wiele starsi. Takie czasy.
    http://check-it-m.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile starsi kochana? Ja mam starszych znajomych i umiem się z Nimi dogadywać ;)

      Usuń
  8. Szczerze mowiac ja sie ciesze se chyba bylam jednym z ostatnich "zdrowych" pokoleń bo teraz widzac to co "odwalają" małolaty... Az szkoda ze takie pokolenie bedzie pracowac na moja emeryturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie. Co na to poradzisz? No nic :)

      Usuń
  9. to co odwala wspolczesnej młodziezy to jest jakies skaranie boskie
    seks grupowy ? powaliło ich juz całiem?
    totalne zepsucie i żenada
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze że napisałaś ten post, daje on dużo do myślenia.
    Najgorsze jest to że to szczera prawda ;c
    Ja również należę do młodzieży, mam 17 lat i niekiedy jak widzę w jaki sposób zachowują się moi rówieśnicy aż wstyd mi za nich.
    Nie rozumiem tych ludzi, zdaję sobie sprawę ze są tylko ludźmi i wszystko chcą spróbować (bo wszystko jest dla ludzi) ale no bez przesady..
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że daje do myślenia. Oto chyba w Nim chodziło, prawda? Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Każdy w swoim życiu musi przejść ten etap buntu zeby nauczyć sie co nieco. Ja sie cieszę ze jestem juz dorosła i te problemy są za mną :) obserwuje!
    Www.kayleenbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy mogłabym prosić o przypis do strony? Z wielką chęcią je odwiedzę.
    To co ja uważam na ten temat to tylko win rodziców, którzy twierdzą, że szkoła powinna nauczyć. Tak, szkoła uczy: polskiego, matematyki czy biologii, ale nie przypominam sobie przedmiotu o "zasadach dobrego wychowania".
    Gorzej jest z tym, że teraz rodzice nie mają czasu bo w pracy są dłużej, a po pracy wolą zrobić sobie drinka, albo wypić piwko i włączyć tv. To co robi dzieciak jest im obojętne. Zdaje z klasy do klasy? No to git.
    Jedna wielka tragedia.
    http://piszeczytamgotuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Świat się zmieni i każdy się zmienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na gorsze czy na lepsze to tylko wyłącznie zależy od Nas samych. Tak?

      Usuń
    2. Tylko i wyłącznie od nas...

      Usuń
  14. na prawdę świetny post :)
    http://ruudegirls.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczery post. Uważam, że to jest wina złego wychowania przez rodziców. Każdy się buntuje i t
    o się nie zmieni.
    Wszyscy się uczą na błędach.
    http://odwaznieeprzezzycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie ktoś powiedział co myśli na ten temat. Dziękuję! Jednak ktoś czyta uważnie! :)

      Usuń
  16. Jestem w 1 gim i jak wiedzę jak starsze klasy piją ćpaja to mnie czasem przeraża :(

    Zapraszam photographyislikedrug.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz może co się dzieje na boku w Twojej klasie? Nie wiesz, tego naprawdę nikt nie wie. Po dłuższej chwili to odkrywamy.

      Usuń