22 listopada 2015

Why do I still love you? ♥

Witajcie. Dzisiaj nieco sentymentalna notka. Chciałabym w niej zostawić ślad, pamiątkę po tym co zdarzyło się 21 listopada ubiegłego roku. Wiem, że piszę dzień po, ale ważne, że chęci są, prawda? Więc w tym oto dniu poznałam mojego fantastycznego chłopaka. Tak, minął Nam okrągły rok. Piękny roczek, w którym działo się o wiele więcej niż w niejednym małżeństwie, dlatego też chciałam to upamiętnić. Mój chłopak był jak najbardziej za, a ja? Tym bardziej. Więc zacznijmy od początku, a skończmy na chwili obecnej.


Całkowicie dwa różne światy zaczynają prowadzić ze sobą konwersację: Kinga B. oraz Jarek C. Dwa światy, które nic nie łączy, wręcz przeciwnie - wszystko dzieli. Są inni z wyglądu, z charakteru, z zachowania. Lubią co innego, a ich typy osób z którymi chcieliby spędzić swój wolny czas tak naprawdę nie istnieją. Cóż, życie. Pomyśleć, że wszystko tak naprawdę zaczęło od oschłej, zimnej, chłodnej jak lód rozmowy, w której tak naprawdę żadne gwiazdy na niebie nie zapowiadały lepszej, wyjątkowej znajomości.


Tych dwóch nieznanych sobie osób nie postrzegają w sobie nic wyjątkowego. Tak naprawdę nie chcą ze sobą pisać, choć jedna z tych osób, a mianowicie ja uparcie dąży do zawarcia choć przyzwoitej moralności i dobrej znajomości, nic więcej, naprawdę nie oczekiwałam. Wydaje się, że ten pan również. Obcy sobie, tak myśleli.



Wydawało się, że nie są sobie pisani. Przestali ze sobą pisać. Nie odzywali się do siebie - przez okrąglutki miesiąc, aż nagle coś pękło. Gdy zerwałam z moim byłym uświadomiłam sobie, że chcę poczuć się doceniana i kochana. Nie wiedziałam nic złego by popisać z różnymi chłopakami, ale tak naprawdę tylko z Nim przyjemnie mi się pisało, choć czułam że robi to tak na "odpierd*l". Milczałam, nie mówiłam nic. Przyzwyczaiłam się do tego. Cisza była mi pisana. Cisza i samotność to była moja jedna wielka miłość, ale naprawdę nie wytrzymywałam, potrzebowałam czegoś albo kogoś.
  

Postanowiłam zaryzykować! Nie wiedziałam co mnie opętało, ale pragnęłam tego jak niczego innego, zwyczajnej rozmowy. Chciałam po prostu coś poczuć. I poczułam: uczucie bijącego serca, gdy usłyszałam jego niewinny głos. Zaczęliśmy zwyczajnie rozmawiać, o wszystkim i niczym, tak naprawdę. O Naszych zainteresowanych, co lubimy i co nie. Co lubimy jeść, a co jest dla Nas obrzydliwe. Jakie filmy oglądamy, seriale. Jakie święta lubimy i dlaczego? I tak wyglądała mniej więcej Nasza pierwsza rozmowa. Zwyczajna?



Byłam może nachalna, ale chciałam drugiej rozmowy. Nie wiedziałam dlaczego, ale rozmowa z Nim sprawiała, że na mojej twarzy pojawił się po raz pierwszy od tak dawna prawdziwy uśmiech, nie wymuszony. Czułam, że chcę ponownie usłyszeć jego głos! Tak też się stało. Z czasem Nasze rozmowy przeszły na inne tematy, w dalszym ciągu o wszystkim i niczym. Po niespełna miesiącu zostaliśmy parą. Szybko prawda? Może i tak, ale przynajmniej w moim przypadku było to coś na porządku dziennym i nie żałuję tego, nie żałuję tej chwili, gdy odwzajemniłam jego uczucie i usłyszałam to pytanie: będziesz moją dziewczyną? Tak, zgodziłam się. Dlaczego miałabym odmówić? Kochałam go i wciąż kocham.



Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Mówię tu całkowicie poważnie. Ale kontynuując: dnia 17 lipca spotkaliśmy się pierwszy raz, pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Tak strasznie się bałam, dowiedziałam się z resztą potem, że on również. Brzuch mnie bolał, miałam motylki w brzuchu i myślałam, że zemdleję przed zobaczeniem jego, no ale udało się! I te mój uroczy, słodki monolog gdy mój skarb pyta się: "Gdzie jesteś?" ja mu na to odpowiedziałam: "K*rwa z przodu!". Tak, bardzo uczuciowo, wiem.

Gdy zobaczyłam go uśmiechnęłam się pod nosem i obydwoje nieśmiało powiedzieliśmy do siebie "Cześć." Wyczułam jego niepewność. Z resztą ja sama nie byłam lepsza, ale zaczęliśmy iść. Na dobry początek zapytałam: "Jak minęła Ci podróż?!". I wtedy się zaczęło: zaczął nawijać, niczym katarynka, nie umiałam go powstrzymać, więc gdy on był w transie zatrzymałam go, pytając się: "To gdzie teraz idziemy?". No i w tym momencie poszliśmy właśnie w stronę Mac'a. Potem zaczęło być coraz milej i przyjemniej, a my czuliśmy się coraz swobodniej w swoim towarzystwie.




Jego pobyt wspominam naprawdę miło. Nie wiedziałam, nie myślałam nawet, że mogłabym tak zaangażować się cholernie w to całe spotkanie i jak ten czas z Nim spędzony szybko minął. Po dwóch tygodniach niestety musiał. jechać z powrotem do domu. Łzy, niezapomniane łzy, ból: coś na porządku dziennym w ówczesnym czasie. Smutne sms'y podchodzące pod depresję. Nie umiałam się opanować, naprawdę. Chciałam go mieć ponownie przy sobie. Poczuć zapach jego perfum, dotknąć go czy pocałować lub po prostu uśmiechnąć się i porozmawiać, jedząc śniadanie lub siedząc na dworze i patrząc na otaczające Nas krajobrazy. Byłam zakochana po uszy! On również...



Czułam i wiedziałam, że po prostu chciałam go spotkać, ponownie. Chciałam po prostu z utęsknieniem czekać na niego aż przyjedzie. Pojechałam zaraz po jego wyjeździe na wakacje do chrzestnej. Myślałam o Nim cały czas, naprawdę cały. Nie mogłam przestać, po prostu był w mojej głowie non stop! Nic nie mogło wyprowadzić mnie z równowagi, no ewentualnie mąż mojej chrzestnej. Nie minęły dwa tygodnie, 17 sierpnia mój chłopak ponownie przyjechał do mnie, tym razem na dłużej: był ponad miesiąc! To był wspaniały okres, niezapomnianych chwil.



Wypady nad wodę, dożynki, ciągle jeżdżenie na miasta, spacery, leżakowanie na kocu na dworze, granie w karty, nałogowe oglądanie filmów ("Laleczka Chucky" m.in), upijanie się, czy nakręcanie filmów w stylu: "O k**rwa!", "A tutaj przedstawiam państwu motyw przewodni: nieład artystyczny", "A tutaj oto w tej metylowej puszce mieszka Nasz ochroniarz", "W tym bunkrze znajduje się Nasz złom", "Ale ja tylko stokrotkę wzięłam", "A wiecie kto mieszka w tym czerwonym domu? Nie wiecie. Tu mieszka Zabawa, Zabawa, Zabawa...(chwila przerwy i zamyślenia) Janusz." Ten czas wspominam najmilej, naprawdę. To było coś niesamowitego.



Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, czyż nie? I te wakacje musiały się skończyć, sielanka poszła w odstawkę, a ja poszłam na pierwszy zjazd w szkole, moje kochanie również. I była chwila ciszy, nie wiedziałam kiedy go spotkam, myślałam, że gdzieś dopiero na Nowy Rok lub po Nowym Roku. Byłam w szkole, gdy dostałam sms'a: "Kochanie mam dla Ciebie dobrą wiadomość..przyjeżdżam do Ciebie". Oniemiałam, nie wiedziałam czy to prawda czy kłamstwo? Czy on sobie jaja robi? Nie wiedziałam co myśleć, ale gdy wszystko mnie umocniło w tym, że przyjedzie byłam naprawdę najszczęśliwszą osobą na świecie. I przyjechał: 12 października i był dwa tygodnie. Niby dwa tygodnie, niby nic, ale i tak kolejne najlepsze spędzone dni w moim życiu.



Ale i ten czas musiał się skończyć, jak każdy inny. Prawdopodobnie Nasze kolejne spotkanie odbędzie się dopiero po Świętach Bożego Narodzenia. Szczerze? Nie mogę się już doczekać, naprawdę. Ciśnie mnie sam fakt w żołądku, że znowu będę go mogła zobaczyć, zobaczyć jego uśmiech, poczuć dotyk, jego zapach perfum czy po prostu usłyszeć go na żywo, niesamowite, wspaniałe uczucie!

Dlatego też z tej właśnie okazji kochanie nie wiem co mogłabym życzyć Naszemu związkowi. Przede wszystkim dalszych takich epickich wypadów, wspomnień, mnóstwo mile spędzonych chwil i obyś jak najdłużej wytrzymał ze mną, ponieważ ja nie zamierzam prędko od Ciebie odejść, gdyż naprawdę bardzo mocno Ciebie kocham i po prostu nie chcę Ciebie stracić. Kocham Ciebie całym serduszkiem. ♥



Wydaje mi się, że właśnie na tym skończę mój wpis. Nie wiem kiedy będzie kolejny, ale mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej coś skombinować. Zamierzam również zmienić wygląd mojego bloga, ale tak naprawdę sama nie wiem co jeszcze z tego wyjdzie. Tymczasem trzymajcie się wszyscy ciepło i całuję gorąco i pozdrawiam, do napisania!
Kinga. 


1 komentarz:

  1. kochanie, to jest piękna notka czytając to wczułam się tak mocno, że prawie wyobrażałam sobie to co ty pisałaś, i bardzo jestem szczęśliwa, że ty jesteś tak mega szczęśliwa, mam nadzieję, że w końcu nadejdzie ten czas, ten dzień, że i my się spotkamy w końcu i że będę mogła pobyć z tobą trochę i wgl ahh <3 życzę wam obu szczęścia po nieba kres , dużo dużo dużo jeszcze raz dużo miłości i oby wam się poszczęściło w życiu ! :* <3 lovlovlov♥

    OdpowiedzUsuń