15 listopada 2015

Why do I love Christmas? ♥


                                                                           
Święta Bożego Narodzenia to cudowny czas niezależnie od wyznawanej religii. Znajdziemy tu zawsze coś magicznego, a te słowo powinno być interpretowane inaczej przez każdego z Nas, ponieważ wszyscy szukają czegoś innego. Jedni prezentów pod choinką, drudzy zjednoczenia się rodziny na czas paru dni. a jeszcze inni okazji na dobry zakupy. Okres ten jest bardzo bliski memu sercu z tego względu, że podczas świąt Bożego Narodzenia była przy mnie jeszcze moja najukochańsza i najwspanialsza mama, która jak już możliwe kiedyś tu wspominałam jest moim autorytetem. Ale nie tylko ze względu okres Bożego Narodzenia jest bliski mi. Pamiętam, że od małego wyczekiwałam Wigilii najbardziej ze wszystkich świąt, z resztą mam tak i do dziś. Ale przechodząc do konkretów..czemu Święta Bożego Narodzenia?



Po pierwsze: czas do nadrobienia niektórych gier.





Często przed świętami Bożego Narodzenia są już wydane wszystkie największe premiery danego roku. Jeżeli któreś nas interesują warto je nabyć, jeżeli nie to jest to świetny okres na sięgnięcie wstecz, bo np. ktoś nie grał jeszcze w Skyrima, a stoi taki biedny na półce. Rzecz jasna nie namawiam tu do złego, ani nie patrzę na ten okres jako pora do ukończenia wszystkich zaległych tytułów. Priorytetem zawsze jest rodzina, ale jeśli jednak mamy czas, żeby odsapnąć przed kolejnym wyjazdem, albo w tym roku całe święta spędzamy w domu, to co nam innego pozostaje jak odpalenie swojej konsolki czy komputera?

Po drugie: zebrania rodzinne.




Cały rok nie widzisz bliskich, bo np. mieszkają za granicą, albo ty wyjechałeś w szerszy świat w celu zarobkowym? Właśnie znalazłeś najlepszy okres, żeby odwiedzić rodzinę i zabalować w świątecznym klimacie, powspominać jak to kiedyś było, albo po prostu zobaczyć jak skłócone ze sobą osoby, chociaż na parę dni zakopują topór wojenny. Nie wiem jak Wy, ale ja to wszystko bardzo cenię.

Po trzecie: mania zakupów.
Świąteczne wyprzedaże to coś cudownego. Jest to odwieczna batalia konsumenta z własnym portfelem oraz sprzedawcą, który jak diabeł kusi nas coraz to ciekawszymi ofertami. Co dla mnie jako zwykłej dziewczyny jest najważniejsze? Wtedy mogłabym wykupić dosłownie cały sklep, byleby mój dom stał się czymś magicznym. Kocham te wszystkie bombki, światełka, świąteczne kapcie, piżamy, dosłownie wszystko jest wtedy perfekcyjne. 

Po czwarte: Last Christmas i Kevin Sam w Domu



Obie rzeczy wdarły się do naszych domów w nieco niespodziewany sposób i pozostały tam jako swojego rodzaju tradycja. Kevin co roku gości w telewizorach, Last Christmas zaś szaleje w radiach, a nawet muzycznych stacjach telewizyjnych. Są to często niechciane klasyki, ale kiedy pojawiają się w wymienionych przeze mnie miejscach to wiadomo, że święta już tuż, tuż.

Po piąte:
tradycje i wyżerka.


Dzielenie się opłatkiem? Sianko pod obrusem? 12 potraw świątecznych? Wszyscy to uwielbiamy. Coś w tym jest, kiedy wszyscy wspólnie z uśmiechami na ustach składamy sobie życzenia po czym siadamy do stołu na ogromną wyżerę. Zaprawdę jest ona wielka, a nawet największa w całym roku. Wystarczy spojrzeć na to co stoi na stole, a na to co jeszcze czeka w lodówce na dzień następny. Chore.

Po szóste:
mandarynki 


Kocham je, a w święta jest ich ogrom. To chyba tyle.

Po siódme:
 prezenty.


Niby z tego się wyrasta, ale wszyscy je lubimy. Każdy chociaż podświadomie liczy, że coś dostanie, a i samemu odczuwa się jakąś dziwną chęć podarowania komuś czegoś, a powodów do tego jest wiele. Niektórzy czyhają na wymarzone PlayStation 3, inni zadowolą się nawet zestawem dezodorantu z żelem pod prysznic. Liczy się gest.

Po ósme:
ozdoby świąteczne.

Kicz? Często przesada? Coś w tym jednak jest, bo głupie światełka i choinki wystawiane na środku rynków powodują, że miasto odżywa w soczystych barwach. Miło jest wyjść wieczorem do centrum większej mieściny i zobaczyć co tam władze przygotowały, żeby nieco ożywić miejskie życie. Ja osobiście na widok wielkich mikołajów i innych napisów „Wesołych Świąt” uśmiecham się od ucha do ucha, a krótko po tym robi mi się ogólnie weselej.


Osiem argumentów za które po prostu uwielbiam święta. Osiem rzeczy, które tak bardzo cenię i wyczekuję jak głupia co roku. Nieraz zapał mi nieco opada, ale nadal gdzieś tam jest, pomimo tego, że leży nieco stłamszony. A jakie są Wasze czynniki za które kochacie święta Bożego Narodzenia? Piszcie w komentarzach!

Kinga.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz